[WIETNAM] “Czy spotkamy się znowu?”

Kategoria:

 

Było widać i słychać, że to zdanie przygotowała sobie wcześniej. Wypowiedziała je z nieśmiałością i nadzieją. Czekała na okazję, a ta się nadarzyła kiedy przyszedłem zapłacić. Wszedłem do środka i uśmiechając się pokazałem wyprostowane dwa palce jak Lech Wałęsa kiedy zwyciężał komunizm. Mnie nie chodziło o Victorię, ale o kwotę do zapłaty. Ona odwzajemniła uśmiech kiwając potwierdzająco głową.

Wręczyłem pieniądze, a gdy wydała mi resztę, spytała
– Czy spotkamy się znowu?

Ponownie się uśmiechając odpowiedziałem:
– Tak, w następną środę.

Ucieszyła się, a ja dodałem:
– Mam na imię Łukasz.

Nie zrozumiała lub nie zaskoczyła więc pokazałem na siebie powtarzając:
– Łukasz, a ty?
– Ha – uśmiechnęła się jeszcze bardziej

Powtórzyłem, a ona potwierdziła dobrą wymowę jeszcze raz wypowiadając swoje imię. Tu drobna dygresja. Wietnamski posiada pięć tonów plus ton neutralny. Jako ciekawostkę dodam, że oprócz ogromnej liczby zapożyczonych słów z języka chińskiego, posiada także wyrazy zaczerpnięte z francuskiego.

Do rzeczy! Jak wygląda Ha? Ha! Europejsko. I ma takież zachowanie. Zachowanie europejskie. Wyższa od przeciętnych Wietnamek. Sposób bycia też bardziej europejski.

Nie napalam się. Skromnością i kobiecą naturalnością można być zauroczonym i to mnie właśnie zachwyyca. Podziwiać kwiat nie zrywając go. Ot co! A kiedy się uśmiecha… Każdy byłby zauroczony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


zamknij

WYKRYTO AD BLOCKA

Wszystkie treści na stronie masz za darmo. Proszę, wyłącz ad klocka.

Odśwież