[WIETNAM] "Czy spotkamy się znowu?"
Łukasz Kopczyk
![[WIETNAM] "Czy spotkamy się znowu?"](/content/images/size/w1200/2025/01/sketch-1523164590280-1.png)
Było widać i słychać, że to zdanie przygotowała sobie wcześniej. Wypowiedziała je z nieśmiałością i nadzieją. Czekała na okazję, a ta się nadarzyła kiedy przyszedłem zapłacić. Wszedłem do środka i uśmiechając się pokazałem wyprostowane dwa palce jak Lech Wałęsa kiedy zwyciężał komunizm. Mnie nie chodziło o Victorię, ale o kwotę do zapłaty. Ona odwzajemniła uśmiech kiwając potwierdzająco głową.
Wręczyłem pieniądze, a gdy wydała mi resztę, spytała
– Czy spotkamy się znowu?
Ponownie się uśmiechając odpowiedziałem:
– Tak, w następną środę.
Ucieszyła się, a ja dodałem:
– Mam na imię Łukasz.
Nie zrozumiała lub nie zaskoczyła więc pokazałem na siebie powtarzając:
– Łukasz, a ty?
– Ha – uśmiechnęła się jeszcze bardziej
Powtórzyłem, a ona potwierdziła dobrą wymowę jeszcze raz wypowiadając swoje imię. Tu drobna dygresja. Wietnamski posiada pięć tonów plus ton neutralny. Jako ciekawostkę dodam, że oprócz ogromnej liczby zapożyczonych słów z języka chińskiego, posiada także wyrazy zaczerpnięte z francuskiego.
Do rzeczy! Jak wygląda Ha? Ha! Europejsko. I ma takież zachowanie. Zachowanie europejskie. Wyższa od przeciętnych Wietnamek. Sposób bycia też bardziej europejski.
Nie napalam się. Skromnością i kobiecą naturalnością można być zauroczonym i to mnie właśnie zachwyyca. Podziwiać kwiat nie zrywając go. Ot co! A kiedy się uśmiecha… Każdy byłby zauroczony.
Rozpocznij dyskusję
Komentowanie dostępne tylko dla subskrybentów. Dołącz do społeczności.
Zarejestruj się